Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
1072677
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ostatnim tygodniu
W tym miesiącu
W ostatnim miesiącu
Razem
99
106
974
1070731
3999
18996
1072677
Your IP: 54.80.10.56
Server Time: 2017-10-23 22:21:59

Mazury 2017

      Wszyscy są?! To w drogę!

Tak zaczęła się tegoroczna przygoda z Mazurami dla uczniów klas II i III. Z Bolesławca wyjechaliśmy w sobotę o 21. W Pięknej Górze zameldowaliśmy się o 8 rano. Trochę czekania i można wejść na łodzie. Wcześniej podział na załogi i nie wszyscy są zadowoleni z przydziału, ale nikt nie rozdziera szat. Ształujemy swoje zabawki i zakupy. O czternastej wypływamy, aby przejść Kanał Giżycki z obrotowym mostem. Przepływamy przez Niegocin i na Kuli robimy szybki chrzest mazurski. Krótka wypowiedź i "uderzenie" pagajem dostaje każdy, kto pierwszy raz płynie po Wielkich Jeziorach. Płyniemy na nocleg. Pierwszy na "dziko".


           Wstajemy wcześne i przechodzimy przez kanały. Podejmujemy decyzję dopłynięcia na nocleg na Jeziorze Nidzkim. Przechodzimy przez Śluzę Guziankę, przepływamy koło Rucianego Nidy i płyniemy na nocleg na keję Pod Dębem.
Rano pogoda jest typowo żeglarska. Wieje około 5 w skali Boforta. Płyniemy na południe do Karwicy. Wracamy na Śluzę i przechodzimy na Bełdany. Śpimy na dziko.
            Pogoda bez zmian. Przepływamy koło Mikołajek i stajemy w porcie przy Hotelu Gołębiewski. Trochę odpoczynku, zakupy i więcej czasu na spotkania z kolegami. Po dwóch dniach pływania w silnych wiatrach trochę spokoju.
           Wypływamy rano aby przejść przez kanały. Już widać, że zaczął się długi weekend. Wokół nas las żagli. W kanałach ruch jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Przepływamy przez Jezioro Jagodne i wchodzimy do uroczego miejsca - Zielonej Zatoki. Nowa keja z dobrym zapleczem i w dobrym miejscu. Organizujemy ognisko z pieczeniem kiełbasek.
           Rano czeka nas przejście przez Kanał Giżycki. Przed mostem w Giżycku tłok jakiego dawno już nie widziałem. Przechodzimy przez kanał w szyku torowym. Przypływamy przez jeziora Kisajno, Łabap, Mamry  i śpimy na bindudze w pobliżu Mamerek. Wieczorem burza zagania wszystkich pod pokłady. Jeszcze tylko jeden dzień i wracamy do domu.
       W niedzielę sprawnie sprzątamy jachty i dokonujemy przekazania. Autobus już czeka. Jedziemy aby zrobić zakupy na drogę i żegnamy jeziora, po których tak niedawno pływaliśmy. Niestety warszawiacy również wyruszyli w drogę powrotną. Korki i zatory utrudniają nam szybkie dotarcie do celu.
          Poniedziałek tuż po północy radosne powitanie z rodzicami kończy naszą wyprawę.

        Osoby z którymi rozmawiałem są zadowolone i już planują powrót na Wielkie Jeziora. Tym razem wietrzna pogoda dostarczyła sporą dawkę adrenaliny a przelotne i niekiedy obfite opady urozmaicały nam pływanie. Ostatnie dni były bardziej słoneczne i zdążyliśmy zmienić kolor naszej białej skóry na trochę bardziej wakacyjny. 

Zdjęcia na Facabooku BSF.

Zdjęcia : Laura i Liwia Rogala

Prywatne LO nr 1