Rodzice naszych kochanych absolwentów podczas pożegnania

w „Starym Teatrze” zaskoczyli wszystkich wierszem o szkole.

Wielką przyjemnością przedstawiam to dzieło i w imieniu wszystkich dziękuję.

Dwa tysiące jedenasty rok,

to był dla rodziców szok.

Bo ich dzieci, małe przestraszone ludki,

wsiadły do wielkiej gimnazjalnej łódki.

Na tej łodzi od rana,

w randze kapitana

Pan Zdzisław Czyżowicz dowodzi

i po kostki w wodzie brodzi.

Kapitan Zdzich dba o urządzenia

Dryfującego statku-trampa,

Kiedy potrzeba, to wymienia

Żarówki przepalone w lampach.

A gdy do dyrekcji wezwą Cię, boś winny,

Dyrektor tylko spojrzy na Cię i już jesteś inny!

Skruszony, poprawiony i już nie ma mowy,

by Ci coś głupiego znów przyszło do głowy!

Pan Dyrektor sami wiecie

najważniejszy jest na świecie.

I żeglować, żeglować chce stale!

Na nowe wciąż wody, dziewicze fale!

Jednak na pokład statku, bez Pani Aliny,

z pozoru tylko, wiotkiej i delikatnej dziewczyny,

nie raz spadłyby żagle i popękały liny,

gdyby niej jej, sternika jachtowego wyczyny.

Ona jest jak balast jachtowy,

na tej wielkiej łodzi z żaglami,

kiedy wiatr hula i strzela burza piorunami,

Pani Alina zawsze kieruje sterami.

Czasami tylko, „skromnie i grzecznie”

szanowna żona Pana Kapitana

wejdzie na pokład, w randze bosmana.

I jak to bosman krzyku narobi, i jednym halsem

załogę ustawi i porządek zrobi.

Kapitan wtedy, jakby malutki

przesiada się na chwilę do innej, ratowniczej łódki.

Lecz po burzy, zaraz na mostek kapitański wraca,

wszak to jego praca.

Na pokładzie tej łodzi z żaglami, choć miejsca niewiele

zacumowali też nauczyciele,

bardzo trudnych rzeczy Oni nauczają,

i biednym dzieciom oraz ich rodzicom życie uprzykrzają.

Największym koszmarem uczniów, przez lat wiele,

są, jak wiadomo – nauczyciele

Oni zawsze mają przepis gotowy,

jak wlać uczniom wiedzę do głowy!

W szkole są stresy,

Kiedy to minie?

Zostanę nauczycielem

To sobie odbiję!!

Oj! Być nauczycielem, to poważna rzecz,

trzeba dużo wiedzy i cierpliwości mieć!

Bo widzisz mój drogi, każdy w tej szkole

To utalentowane, zawsze w czymś pachole.

A nauczyciele? Oni właśnie strzegą,

Abyś nie zmarnował tu, talentu swego!

Drogi nasz nauczycielu,

wiemy, że uczniów masz wielu.

Chodzisz z nimi do szkoły,

uczysz, męczysz a czasem jesteś wesoły.

Uczniowie dają ci często w kość,

lecz z ciebie jest równy gość.

O ósmej rano dzwoni dzwonek,

od tego, zawsze zaczyna się dzionek.

Tu klasówka tam sprawdzianik,

to ktoś znowu na dywanik.

Już od rana w całej szkole

uczniów piski, krzyki i swawole,

pani Alinie głowa pęka, taka to dla niej udręka.

Jednak na lekcji, trzeba już cicho siedzieć,

i najlepiej z historii wszystko wiedzieć.

A gdy po lekcji dzwonek zadzwoni,

każdy na przerwę biegnie jak szalony.

Na przerwach dziewczyny się malują,

a chłopcy na korytarzu wariują.

Tuż po przerwie znów do klasy,

niech się uczą „ananasy”!

Wiedzy trochę nie zaszkodzi,

zgarnąć teraz, póki młodzi.

Przyszła pora na naukę,

nie chce mi się, ale muszę !

Nauczyciel grozi pałą,

każe robić, wciąż mu mało!

Wiem, mam pomysł!

Sprawa prosta- ściągę zrobię.

Bez nauki i męczenia,

stopień lepszy bez wątpienia!

Nauczycielu drogi!

Nie bądź dla mnie srogi!

Nie pytaj mnie z niczego,

bo i tak nic z tego!

Matematyka

Pani Raszczuk woła znad dziennika,

najważniejsza jest matematyka!

i sprowadza wszystko do wspólnego mianownika.

Matematyka z Panią Joanną,

traktowana jest więc z powagą,

bo mnożenie i dzielenie,

może ważyć na ocenie.

Matematyko, ty potęgo magiczna,

Jesteś wymierna i logiczna!

Twe liczby parzyste i skończone,

Skaczą mi do oczu jak szalone!

A najbardziej kocham twą liczbę Pi,

Która po nocach mi się śni.

Algebro, ty ostra piło cyfrowa,

Pomóż mi liczyć, od błędu uchowaj!

Obejmij mnie swym ramieniem paraboli,

Pozwól nasycić się sobą do woli!

Torturuj mnie zawiłym równaniem,

A wnet mistrzem zostanę!

Geometrio, wyobraźnio przestrzenna,

Jesteś dla mnie opoką zbawienną.

Już dłużej nie będę się krył,

Że drżę na widok twych figur i brył.

Dziś wykrzyczę ci z wielką ochotą:

Porażasz mnie swą wspaniałą prostotą!

Bądź mi zawsze w całej okazałości

Przewodniczką po nieskończoności!

J.polski

Jak ważna ortografia jest i gramatyka,

najlepiej ze wszystkich wie, żona Pana Rudyka.

Jak się pisze „mur” i jak się pisze „góra”,

ważne są czasowniki i ważna literatura.

Pani Rudyk, każdy błąd znajdzie i poprawi,

Na języku polskim każdy się dobrze bawi.

Kochana Pani Polonistko,

Ja dla Pani zrobię wszystko:

Napiszę pięć rozprawek i cztery streszczenia,

Byleby nie mieć, opinii lenia!

Formanty, spójniki i dopełnienia

Nigdy nie wzbudzą mego zdziwienia.

Dzięki Pani stanę się Małym Księciem,

Który na świat będzie patrzył tylko sercem.

Fizyka

Gdy się u Pana Zarzyckiego zbliża fizyka,

to pół klasy zaraz paruje i znika.

Bo dzisiejszy temat to: termodynamika!

Bardzo trudny do zrozumienia dla każdego laika.

Tylko Pan Zdzisław na fizyce bezsprzecznie króluje,

gdyż tych dziwnych wzorów,

nikt z nas więcej nie pojmuje.

Fizyka – przedmiot wybuchowy
zawsze musisz być gotowy.
Na kartkówki i sprawdziany
w nieskończoność wciąż czekamy.
Siła elektronów nas rozpiera,
a pan w środkach nie przebiera.

Za przekazaną wiedzę serdecznie dziękujemy,
choć Einsteinami z pewnością nie będziemy.

Plastyka

Pani Macuga Barbara kochana,

uczyła nas plastyki,

Miła to odmiana po lekcji fizyki!

Plastyka pachnie maciejką,

Lecz nie każdy to Matejko,

Kartka, farba i pędzelek,

Mają zastosowań wiele.

Rysuneczki , maluneczki
zapełniają nasze teczki.

Talent wspólny doceniamy,
pomagają nam dzielnie tatusiowie i mamy.

Picassa i van Gogha
na ścianach podrabiamy,
bo zmysł plastyczny wszak ogromny mamy.

Muzyka

Muzyka jak to muzyka,

Pani śpiewa i plumka na klawiszach,

Nuty tańczą tu w około,

Na muzyce było wesoło.

Religia

Pan Chmielnik Piotr to super gość!

Modlitwy nigdy nie ma dość.

Chodzi zawsze uśmiechnięty,

I niedługo będzie święty!

Stoi na straży naszego sumienia,
często daje nam upomnienia.

Pan Katecheta , chociaż nie jest Mu łatwo

Robi wszystko, byśmy byli wyjątkową dziatwą.

Jeszcze trochę, a wyrosną nam u ramion skrzydełka.

A jak wtedy, da się złapać takiego diabełka?

Geografia

Od Pani Jaskowskiej wiemy,

na jakiej planecie żyjemy,

gdzie jest północ i gdzie jest południe.

Uczymy się o naszej planecie,

o gwiazdach i Słońcu, o całym wszechświecie.

Nareszcie rozumiemy jak porusza się Ziemia,

jak się każda pora roku, w inną zmienia,

jakie jest nasze środowisko życia,

ile jest jeszcze gór do zdobycia.

Dowiedzieliśmy się, jakie są Kosmosu dzieje

i dowiedzieć się więcej, mamy nadzieję.

Lekcja geografii bardzo ciekawa,

lecz gdy przyszedł sprawdzian,

to już inna sprawa.

Paryż , Alpy , Chiny – tam byliśmy,
całą Europę i świat zwiedziliśmy.
Mapy , globusy pokochaliśmy
i na geografię chętnie czekaliśmy

Pani Ola jest jak podróżnik,

na mapie wskazuje gdzie jest południk.

Jednak kiedy uczymy się o równoleżnikach,

to nasza pamięć szybko zanika!

Lecz wtedy Pani Aleksandra podejdzie ,pomoże

za takiego nauczyciela dzięki ci Boże..

j. angielski

Dziś angielski jest znów w modzie,

I nie tylko na zachodzie,

Czas nauczyć się języka,

Europa na Cię czeka!

Do you speak English?(du ju spik inglisz?)

Yes. I do. (jes. Aj du.)angielski króluje tam i tu.

Lepiej brzmi Sunday(sandej) niż niedziela,

Wszystkim od Pani Lasoty, angielski się udziela!

Zaś Pan anglista, to od Barbi Ken –

Fajny facet ten Orien- taki superman.

Two good teachers (tu gud ticzers), który uczy very well.(wery łell)

Wkuwajmy angielski przez noce i dni,

I love you and you love me.(Aj lof ju end ju low mi)

Angliści nasi kochani,

nie zawsze jesteście rozumiani

na waszych lekcjach tyle słówek,

ile jest w mrowisku mrówek.

Jednak Angliści, to zespół bojowy

wszystkie angielskie słówka,

wbiją nam do głowy!

Historia

Historia to trudna nauka,

Bo człowiek prawdy w niej szuka.

Trudno skojarzyć też pewne fakty,

Spamiętać wojny, rozejmy, pakty.

Lecz jeszcze ciężej uświadomić sobie,

Że nauczyciel ma to wszystko w głowie!

Każdy rok, miesiąc, nawet dzień

I liczbę wojsk, nazwisk nie mniej,

A żmudna praca nauczyciela

Zamienia ucznia w myśliciela.

Ta historia, to jak mama

Zawsze chodzi zadumana.

Opowiada o przeszłości

Lubi daty, władców gości.

Patrzy w przeszłość,

Myśli wiele,

I zadaje na niedzielę!!!

Tę historię wciąż wkuwamy!

Skąd my tylu królów mamy?

Piastów, Wazów, Jagiellonów,

Cały weekend siedzisz w domu!

Pani Marysia Czyżowicz od wosu i historii,

na każdy temat ma wiele teorii.

Taka miła, taka słodka,

jak aniołek albo kotka.

Lecz, gdy dzwonek dudni z góry,

to wychodzą jej pazury.

Złym tygrysem się wnet staje,

wszystkim uczniom wycisk daje.

Potrafi przekonać do historii,

uczniów swojej szkoły,

ostatecznie giną wśród nas matoły!

Historia rozjaśnia nam widma przeszłości,

Ale dla nas, to dalej zawiłości!

Dat i bitew nie pamiętamy!

Bo do książek od święta zaglądamy!

Chemia

Pani Myszka Małgorzata chemię nam wykłada,

tłumaczy zawzięcie kolejną reakcję,

choć ledwo pojmujemy nawet i dysocjację.

Pierwiastków układ okresowy
nie chciał wchodzić nam do głowy.
Kwasy , zasady i alkohole
Toczyły z nami ciężkie boje.

Chemia to dla nas czarna magia!

Te skomplikowane wzory i równania!

Jakieś alkeny, alkiny i Bóg wie co jeszcze,

Gdy o tym myślę przechodzą mnie dreszcze!

Na chemii coś robimy z kwasem,

Choć wybuchnąć może czasem!

tu etanol tam metanol,

No i już nie wstaniesz rano!

Wych. Fizyczne

W-F to ćwiczenia są fizyczne,

O wiele lepsze niż matematyczne,

Pompki, przysiady, skłony, zwisy,

Biorą w nich udział, wszystkie urwisy.

Ściągam ciuchy i w strój swój wskakuję, bo wuefu nadszedł czas.

Myślę, że chyba zaraz zwariuję – wuefista zamęczy biegami nas!

Robię skłony i dziesięć okrążeń,

Zaraz padnę i pewnie nie zdążę,

A po plecach pot ciurkiem mi leci,

Ale ostatni to już raz!

Kiedy wreszcie w siatkówkę pogramy, poćwiczymy serwów rzut?

Po co piłkę lekarską turlamy, znowu zrobi mi się wrzód!

Robię skłony i dziesięć okrążeń,

Zaraz padnę i pewnie nie zdążę,

A po plecach pot ciurkiem mi leci,

Ale ostatni to już raz!

Skok przez skrzynię mam opanowany, jeszcze kozioł czeka mnie.

Jestem blady i zestresowany, kozioł wygrał, a ja nie!

J. niemiecki

Pan Maj to jest gość,

więc nam wszystkim daje w kość!

Ściąg nie toleruje,

więc nas bardzo

Na testach wszystkich pilnuje!

Niemieckiego zmorą,

są te wszystkie czasy,

one sen spędzają,

z powiek całej klasy.

Ale przecież my do języków talent mamy !
i niemieckim przyzwoicie już władamy.
Językowo przez Pana Jacka wyuczeni,
wierzcie mi, nie ma tutaj leni!

Trudne niemieckie słówka wciąż wkuwamy,
choć szybciej – łacinę przyswajamy!

Ich, du, habe,

er, sie, es ,

my umiemy i ty też!

Biologia

Biologio droga!, wszystkim uczniom bardzo sroga!

O zrozumienie Ciebie, modlimy się do Boga!

Mendla krzyżówki, fotosyntezy i cykle rozwojowe,

Codziennie bez ustanku zaprzątają uczniom głowę!

O ty! Panie Kirjończyku – nasz nauczycielu,
Niewinnych szkolnych duszyczek gnębicielu!
O ty! który pragniesz umysłami władać,
I na każdej lekcji kogoś usadzać!

Gdy przechodzę mej szkoły potężne progi,
Nie potrafię wyzbyć się z mej duszy trwogi.

Gdy biologia jest tuż, tuż wszyscy boją się i już,

Bo już taki nawyk mamy, że przed biolą się strachamy.

Choć tak bardzo się staramy i biologię wciąż wkuwamy,
Nasza pamięć jest zużyta, niech pan już ( nas) nie pyta!

Ameby , glony , pierwotniaki
działają na nas jak straszaki.
Przed klasą czekamy jak na rozstrzelanie.
W klasie zaczyna się nauczyciela błaganie.

Stękasz, jęczysz, może przełoży kartkówkę.
Jednak magister oddala wymówkę.

Siadasz do ławki załamany,
Wśród innych szukasz ratunku.
Wszyscy się jednak wyluzowali,
Bo ściągania technikę opanowali!

Tak to w gimnazjum u Nas jest.
Nikt się nie uczy, a i tak fajnie jest

Pan Kirjończyk od biologii,

Dba, byśmy wszyscy mogli

Nawet po wielu, wielu latach

Zrozumieć ewolucję świata.

Brata dostrzegać w faunie i florze,

Wiedzieć, co kryje w sobie morze,

Jak nasz organizm funkcjonuje,

Jak się rozwija, czemu choruje.

Jednak dla wielu z nas lekcja biologii była jak utrapienie,

a przerwa jak zbawienie !!!

Technika

Ta technika… Trudna sprawa!
Dzisiaj każdy o tym gada.
To jest trendy, to jest cool..

Pan Korczowski jest jak król
Pismo techniczne, znaki drogowe…
Makiety pokojów i wszystko gotowe.

Informatyka

Informatyka, informatyka – wielka radość nas rozpiera!

Cóż to za szczęście po tylu lekcjach zasiąść do komputera!

Wygrać z wirusem, tworzyć programy.

Tak, to nam odpowiada!

Pan Czyżowicz dobrym słowem nas wspomaga,

i cenna jest jego każda rada.

Monitor, myszka i klawiatura

To coś innego niż książek fura,

Bity, bajty i dysk twardy

Nie bądź dla nich taki hardy.

Myślę o Tobie i w domu, i na spacerze!

Internet mój kochany, jest lepszy od katany i mojej piżamy.

Gdy śpię to o Tobie śnię!

Oczy moje w Twój monitor wlepione

i już trochę załzawione.

Klawiaturka do pomocy,

Ona mi dodaje mocy.

Myszka zwinna, no i mała

Do zadania doskonała.

Głośnik rożne dźwięki daje,

zawsze do muzyki się przydaje.

Wszystko, co z Tobą Komputerze związane,

Jest przeze mnie lubiane!

Wychowawcza

Naszej klasy wychowawca,

w prosty sposób nam wyłożył,

jacy mamy być i basta!

Grzeczny jesteś czy też nie, wychowawca dorwie Cię!

Plotki, wykręty i żarciki, czasem nawet raporciki.

Pragnie Kuba, żeby młodzież była wyjątkowa!

Zawsze taktowna, grzeczna i miła

I żeby same niezwykłe rzeczy robiła!

Praca wychowawcy, to praca niełatwa,

Bo często leniwa i krnąbrna jest dziatwa!

Kocha ona figle i chętnie się czubi,

Stroni od książki i uczyć się nie lubi!

Trzeba dużo zdrowia, dużo czasu stracić,

Aby umysł ucznia rozwinąć, wzbogacić

Kiedy dorośnie dopiero zrozumie,

jak jest w życiu ciężko, gdy się mało umie!

Pan Dżej Dżej bardzo nas kocha,

Lecz na wychowawczej zawsze ma focha!

My też Pana Kubę bardzo kochamy,

Szkoda, że tak mało czasu ze sobą spędzamy!

Może dlatego, że został Marcelinki? Tatą?

I ma już zapewnioną pracę na niejedno lato!

Doświadczenie pracy z młodzieżą z pewnością się przydaje,

Kiedy rodzinne stadko w kość daje.

Rodzice face to fest z Jakubem nie gadali,

bo dzienniczek elektroniczny stale przeglądali,

i po sto razy jedno usprawiedliwienie wysyłali!

Magda, Bzyku, Darek

Pani Magda, Alinę zastępowała,

I jako sekretarka świetnie się spisywała,

W międzyczasie niemieckiego uczyła,

I dziatwa bardzo Ją lubiła!

Michał Szwed za kamerą,

jest jak Andrzej Wajda!

I jak się bardzo postara,

to na pewno dostanie Oskara!

Bzyk oprócz filmowania,

Nie zaniedbuje żeglowania,

Pływa z młodzieżą po Mazurach,

Zapominając o lądowych szczurach!

Sternikiem po jeziorach

Zgodził się dla nich być,

Gotował też wybornie,

Od pesto nie dał tyć.

Darek Rataj jest jak sztorm,

Nie uznaje żadnych norm!

Atakuje niespodzianie….

Burzy spokój na oceanie!

Niezna strachu,

nie zna trwogi,
I nie straszny jemu trud,

Taki dzielny, taki hardy ten nasz Demaj

ten nasz druh.

Koniec

Lecz niestety wszystko mija

i przychodzi już ta chwila,

koniec roku, wszyscy bledną

każdy chce mieć, dobrą średnią.

Więc na Tobie jest zdawanie,

i zaległych prac oddanie.

Gdy świadectwo masz już w ręce,

zastanawiasz się naprędce,

co też z Tobą dalej będzie?

Gdy się ze szkołą uporamy,

W Anglii raju poszukamy.

Po co cała ta nauka,

Anglia pracowników szuka.

Jeśli ściera to twój cel!

proszę bardzo , ty się leń.

Anglik ścierę w wzgardzie ma,

chętnie ją Polakom da!

Wyciągnijmy z tego wnioski:

Korzystaj z darów młodości.

Pracuj uczciwie na kromkę chleba,

A nic więcej nie będzie Ci trzeba!

Tak odwieczny krąg się toczy,

Walka belfrów z dzieciakami.

Ale tak naprawdę „budo”,

To my jednak cię kochamy!

Bo bez Ciebie żyć się nie da,

Wie każdy, kto Cię skończy.

Nie przesadzę więc gdy powiem,

Że to miłość co nas łączy!!

Było świetnie, wprost wspaniale.

Były skargi, były żale!

Wzlot ku słońcu, spadek w morze, burza myśli, serca zorze.

Było achu, było ochu, było wszystkiego po trochu.

Szkolny koktajl! Niech wam służy.

By nikt marzeń wam nie zburzył!

Moglibyśmy tu napisać,

zwrotek jeszcze wiele,

Lecz, już się nam nie chce,

Drodzy przyjaciele.

Czas już kończyć, bo odczuwamy tremę,

A autor tego wiersza dawno stracił wenę!

Wszyscy, więc widzicie

Szkoła na łodzi jest ciekawa,

Lecz rządzą wakacje!

To jest jasna sprawa!

No i to, już byłby koniec,

Zabrzmiał nam ostatni dzwonek!

Teraz wszystkich Was, serdecznie żegnamy,

Po wakacjach się już nie spotkamy!

Jeszcze tylko trzy wskazówki:

nigdy nie kąp się- bez główki!

kąp się zdrowo,

kąp się z głową!

Zapamiętaj słowo w słowo:

Nigdy nie właź do kąpieli,

Zaraz po obiedzie!

W wodzie, nie mocz się za długo

Bo nie jesteś śledziem.

Radio, co je masz w plecaku,

Wyłącz, gdyś na wodnym szlaku,

Bo nerwicy rak dostanie!

A woda, co płynęła, stanie!

Żaba sobie zdrowie zszarpie!

Słuchaj lepiej, jak śpiewają karpie!

Wróćmy z wakacji zdrowi i opaleni

By w nowej szkole,

do pracy, stanąć w jesieni!

Więc popłyńmy raz jeszcze

w tę dal siną bez końca,

aby użyć swobody,

wiatru, morza i słońca.

Jutro popłyniemy daleko,

jeszcze dalej niż te obłoki,

Pokłonimy się nowym brzegom, odkryjemy nowe zatoki!!!